wtorek, 15 października 2013

Zagadka:)

Na pierwszy rzut oka gruszki, ale gruszkami nie sa:)





 
             To pigwy, prawdziwe;)) Sasiad obdarowuje mnie nimi co roku i zawsze na to czekam:)
             Bo robimy z nich sobie konfitury .Maja specyficzny smak, wiec najczesciej wykorzystuje
             jako warstwe "dzemowa", w ciescie kokosowym.Wtedy ciasto nie jest mdle.
             Ale do chlebka tez pasuja:))
             A tak wygladaja, podczas kolejnych etapow gotowania:
             Z zoltych zmieniaja sie w czerwono-pomaranczowe;)  Czary...

           

                             Zasloiczkowane;)



sobota, 12 października 2013

Mrauuu...

Oto Lunia, nasza kocica, ktora skonczy za chwilke osiem lat.
Trudno o madrzejszego i grzeczniejszego kota.
Wprawdzie spadlam przez nia w nocy ze schodow, firany mialy dodakowe wzorki, stol wielokrotnie popijal wode z przewroconego wazonu, prezenty niezbyt zywe walaly sie pod drzwiami, ale to drobiazgi;)









Czy kotu mozna odspiewac : " Sto lat"?

czwartek, 10 października 2013

Kozy, bociany i grzyby czyli dalszy ciag alzackich smaczkow;)

 Hopla geiss!
 Raz dziennie uslyszymy w Alzacji, na pewno:)
 W wolnym tlumaczeniu "kozi skok", po francusku : allez hop!
 A po polsku: rusz sie, chodzmy, zaczynajmy!  Zaadoptowalismy te koze ;) I uzywamy :)
 I to by bylo na tyle naszej znajmosci  alzackiego, ktory jest dialektem niemieckiego
 przezywajacym swoj   renesans.
 Mamy tu gdzieniegdzie podwojne nazwy miejscowosci i ulic.Dzialaja alzackie kabarety i
 grupy teatralne. I mnie sie to podoba;)













               Co czwarty bocian jest ponoc Polakiem;) I przyjelo sie uwazac bocki, za symbol polskiej wsi.
               Tymczasem Alzacja, tez bocianami stoi;) A moglo byc inaczej, poniewaz populacja tych ptakow,
                spadla z  200 par w latach 50-tych do zaledwie 9 par, w 1974 r.
                Dzieki akcji reintrodukcji, ktora polegala min. na tworzeniu bocianich parkow,
                znowu mamy ponad 200 par, tych fascynujacych ptakow.
                Wiekszosc z nich, juz oczywiscie odleciala, ale niektore w Alzacji zimuja.

                                                      Jak ten zawodnik;)


                                               I lasy grzybne tez tu mamy:



  A na koniec zapraszam na maly poczestunek, to tradycyjna alzacka babka drozdzowa czyli kougelhopf;)
                                                                     Smacznego!


wtorek, 8 października 2013

Jak to z ogrodkiem bylo...

Nielatwo bylo;) Zwlaszcza, gdy patrzylismy na ogrody sasiadow , zakladane przez firmy.Kopareczka-taka mala, myk, myk, wykopali dolki, przewrocili ziemie pod trawnik..Posadzili, wysiali, podlali i fertig.
A my recznie, lopata, widlami, grabiami, wlasnymi rekami. No ale , gdy juz zaczelo wszystko rosnac, kwitnac, pachniec to nie musze mowic, kto mial wieksza satysfakcje:) I musze uczciwie powiedziec, ze bardzo  nas alzaccy sasiedzi dopingowali i trzymali kciuki, a  i teraz chwala ten- 'jardin romantique";)

Tu kilka migawek-przed:








Zaczyna sie!




Mamy prawdziwy ogrodek u stop gor:)







poniedziałek, 7 października 2013

Garnki i talerze;)

Wiecie juz, ze kolekcjonuje niebieski fajans. Na co dzien jadamy na niebieskich talerzach i pijemy z niebieskich filizanek, ktore nigdy nie stanowia kompletu. Jest pomiedzy nimi i ceramika z Boleslawca , i angielska porcelana , i francuskie drobiazgi. Mam nawet jakies skorupy z Malty;)
Duza ich czesc mieszka w tej kuchennej witrynce, pod ktora zawiesilismy obraz pt:"Portret Garnka" Wiktora Jedrzejaka. I zawsze , gdy na ten niewielki obraz spojrze , przypomina  mi sie wiersz Norwida, wyspiewany kiedys przez Niemena:
IDĄCEJ KUPIĆ TALERZ PANI M.
Cyprian Kamil Norwid

  Są pokolenia, i miasta, i ludy,
  Smętne i stare -
  Które podały nam nie żadne cudy,
  Lecz - garnków parę!

  W Muzeum Dama stawa z parasolką
  Przed garnkiem takim;
  W Sycyli stąpa (choćby była Polką!...),
  Nie wiedząc, na kim!...

  Gdy ludy - których się ani użalisz
  W epok otchłani -
  Nikną - jak sługa, co podawa talerz
  Wielmożnej Pani. 

   






Sciany w kuchni nie sa rozowe, tylko ja nie potrafie zbalansowac bieli;)
I doprawdy nie wiem, czy jadajac na niebieskich talerzach ma sie mniejszy apetyt... byc moze;)

piątek, 4 października 2013

Jeszcze ciesza:))

Wczoraj zlapane w kadr..dzis pada od rana.
Czas  pomyslec, co by tu wysiac w przyszlym roku...
Macie jakies sugestie?
Dobrego dnia!
Ach i dzieki jednej  z blogowiczek, dowiedzialam sie, ze dzis jest Swiatowy Dzien Usmiechu, brak nam usmiechu na co dzien, prawda? Wiec posylam w Wasza strone piekny usmiech, proszac o podanie dalej:))