czwartek, 5 lipca 2018

To miała być

                                                                                     krótka pauza.
                                                   A zrobiła się prawie trzymiesięczna. Przeleciało...:)
                                                                      Przepraszam i zapraszam.
                                                        Mam dla Was kilka zdjęć z nowoczesnej Warszawy.
                                      I choć nie przepadam za taką zabudową, to podoba mi się, że biurowce
                                       włącza się tkankę miejską. Są tam kafejki, skwerki i ciekawe zakątki.
                                  Taki np. Plac Europejski, wysokościowce, a pod nimi zieleń, fontanny , kwiaty.
                                                            I ...ludzie na spacerach. W tym: my.



















































        Kto zaś preferuje inna architekturę, może z przyjemnością popatrzy na zabudowę Nikiszowca.
                         Zabytkowa dzielnica Katowic, powstała w latach 1908-1919, jako osiedle dla
                                           górników, zatrudnionych w pobliskiej kopalni.
                          Osiedle było samowystarczalne miało sklepy, szkołę, przychodnię .
                                       Jest wyjątkowe, bo prawie w całości oryginalne.

























































                                                                                 Iiiiii   CDN;)



                                                                    http://www.nikiszowiec.com.pl/




          Agatek, dla Ciebie. Popatrz, jak pięknie odnowiono ukochaną mą Kamienicę pod Sowami.
                                                 A zaraz obok, na Jagiellońskiej -skończą kolejną.
                                                                 Tu nie będzie biurowców. 


niedziela, 22 kwietnia 2018

Coś mi nie idzie

                                                                               prowadzenie tego bloga.
                                                 Mariusz Szczygieł powiedział, że blogi są już passe.
                                        Może miał rację? Dużo łatwiej wrzucić zdjęcie z telefonu na instagrama.
                                                      Z krótkim opisem.Albo zrobić dziennik podróży na fb.
                                          Minimum wysiłku, spory zasięg. Ja się zaczynam w tym wszystkim gubić.
                                                       I czasem mam ochotę uciec tam, gdzie nie ma zasięgu.
                                                                         Wy także? Czy jestem dziwaczką?

                                                       Tymczasem wiosna wybuchła, ogród cały w kwiatach.
                                                          A w domu, jak to u mnie, niebieści się porcelana.






 



 






 







 





 
















 





 




 




 







 



            








                                                  Dziękuję za wszystkie komentarze, mejle, życzenia:)



czwartek, 29 marca 2018

Wielkanoc

                                             Życzę Wam pogodnych i radosnych Świąt Wielkanocnych.
                                                                   Miłych rodzinnych spotkań.
                                                                        I wszystkiego dobrego!



                             Wrzucam moje barany, które piekę co roku, bo są tacy co nie wierzą, że można;)
                                                   Obok baranków, kilka świątecznych dekoracji.
                                                                   Tegorocznych i sprzed lat.














































































                                      W tym roku kwitnie trochę żonkili, kilka drzewek owocowych w pobliżu.
                                                              Forsycja-zaczyna ukwiecać się, nieśmiało.
                                                          Wyjątkowo długa zima, dawno takiej nie było.
                                                         
                                                                    Ale na szczęście, śnieg nie pada!
                                                             Niech i do Was dotrze słońce i ocieplenie!









czwartek, 22 marca 2018

W góry czy nad morze?


    Na Maderze nie ma się takich dylematów;) Wyspa jest niewielka i często 
ze szczytu widać ocean . Choć czasem jest to ocean chmur.
Myślę , że podczas złych chwil w moim życiu(oby nie nadeszły), będę
wracać do takich wspomnień. Kawa z cynamonem i morze gór...






               Jeśli się kiedyś wybierzecie na Maderę, bardzo Wam polecam wycieczkę na tzw. Balkony.
                                            Balkony to punkt widokowy, a widoki zapierają dech.
                               Idzie się wzdłuż Ribeiro Frio(Zimnego strumienia), lewady, przez piękny las.
                Przypominający momentami Szczeliniec, bo pojawiają się tam  zadziwiające formy skalne.
                                                            A u celu wędrówki-taka sceneria:)
       






                        Podziwialiśmy widoki i  zięby maderskie, które są bardzo ciekawskie i przyjacielskie:)













                                                              W Porto Moniz czekały na nas inne obrazki.
                          Tu w wytworzonych przez lawę zagłębieniach zbiera się oceaniczna woda, tworząc
                                                                               naturalne baseny.
                                                  Lecz styczeń, to nie jest pora roku sprzyjająca kąpielom:)





                                        Za to trzeba oddychać pełną piersią. Toż to prawdziwe SPA:) Gratis.






 





                    A potem jadąc w góry, można się znaleźć w ...niebie)










                                              Oszałamiające widokowo miejsce, to Półwysep  Św. Wawrzyńca.
                              Mieliśmy szczęście być tu zimą, gdy góry są zielone, a nawet pokryte kwieciem.
                             Ścieżka prowadząca w kierunku końca Półwyspu , prowadzi  przez kilka punktów
                                                             widokowych, które są absolutnie bajkowe!



















                           Jeśli zechcecie się tu wybrać, weźcie koniecznie dobre buty! Żadnych sandałów.
                              I butelkę wody. Trasa nie jest bardzo trudna, ale długa, a podejścia strome.







                                                Do Doliny Mniszek, jedzie się nie tylko po kasztanowy likier.
                              Ale przede wszystkim dla krajobrazów. Nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że nagle
                                                                         znalazłam się w Andach.





 




 





                            A gdy już się nam porządnie zakręciło  w głowie, od tych przepaści,  zjechaliśmy
                              nad ocean. Do wioski,  z której jeszcze niedawno wyprawiano się na wieloryby.
                                                          Na szczęście zaprzestano tego procederu.
                                                   W Canical mieści się obecnie niewielka stoczna.
                                           I najlepsza rybna restauracja na Maderze. Naszym zdaniem.
                                                                   
     











                                    Oczywiście w naszym turystycznym menu, nie mogło zabraknąć jednego
                                         z najwyższych szczytów Madery: Pico de Areiro 1818 m n.p.m.
                          Pogoda znowu nam dopisała i mogliśmy spojrzeć w  każdą stronę świata.























                       Bardzo przepraszam wszystkich, którzy mieli na Maderze zła pogodę. Przeczytałam
                                           kilka wpisów na blogach i wiem, jakiego mieliśmy fuksa:)
                                                         Styczniowa" lampa" przez tydzień;)
                                       Wrócimy na wyspę, na pewno. Nie spróbowaliśmy wszystkich ryb.
                        Nie przeszliśmy drogi wzdłuż najdłuższej lewady.A poza tym chcielibyśmy znowu
                                    spotkać się z tymi życzliwymi, uśmiechniętymi Maderczykami:)

                                                        I jeszcze kilka fotek na pożegnanie z Maderą.















 




 






                                                                                    Ate ja! ;)