czwartek, 4 lipca 2019

Pewne spotkanie

                                          zmobilizowało mnie do stworzenia kolejnego posta.
                                    Jestem wzruszona, że ciągle o mnie pamiętacie i tu zaglądacie!
                                                                            Dziękuję!
                                           Macie ochotę na kilka fotek z naszego wyjazdu do Grecji?
                 Sierpień 2018, początek podróży : Saloniki,potem Zagoria, Joannina, Zakynthos, Saloniki.
                     Tym razem zabrał się z nami nasz dorosły syn, który wziął na siebie fuchę kierowcy.


                             A ponieważ lubimy docierać również w miejsca mnie znane, to na początek :
                                                                              Wąwóz Vikos.
                                      To tu biją źródła najpopularniejszej wody mineralnej-Vikos;)
                                                To jeden z najgłębszych na świecie kanionów.
                                                                       Robi ogromne wrażenie!
















                                                       Tu zmierzaliśmy na nocleg, do Mikropapigo. 






                                          Wieczorem na miejscu...Cisza absolutna, niesamowite światło.


 





             Rankiem następnego dnia, poznajemy okolice. Między innymi takie naturalne baseny, pośród
                                                                      niezwykłych formacji skalnych.





 





                                        To pasmo górskie zwane Pindos, tylko Olimpowi ustępuje wielkością.






  
                                          Góry są dzikie, wioski budowane z kamienia, ludzi tu niewielu.




Jedna z wiosek, Monodendri. I tu sie Wam przyznam, że zrobiliśmy wiecej zdjęc telefonem.
Dlatego tak skromnie...









                            Wejście do cerkwii Świetej Paraskewii, gdzie zakupiłam ikonę, z moja patronką. 







       Zachwyciły nas te krajobrazy, spokój, prawie kompletny brak turystów. 
   Może się uda do Zagorii(Zagorohorii) wrócić kiedyś. 






                                          Jeszcze raz Wam dziękuję, za cierpliwość i życzliwość:)
                                             W następnym poście ciąg dalszy greckiej podrózy. 





niedziela, 30 grudnia 2018

Miszmasz

                              Już za chwilkę Nowy Rok. A mnie wpadły w oko zdjęcia z 2017 roku.
                                                      Trochę jesieni, ogrodu, porcelany, domu...
                            Tego co lubię, co mnie otacza, trochę moich niebieskości przeróżnych.
                                          Trudno mi uwierzyć, że to zdjęcia sprzed dwóch lat...
                                 Niech się realizują Wasze pasje i marzenia w Nowym Roku!












































 






 


 





















   


 






 












 







niedziela, 23 grudnia 2018

Wesołych Świąt!

                                                     Niech te świąteczne dni będą radosne i miłe.
                                  














 



































                                          A Nowy Rok, niech przyniesie tylko dobre niespodzianki.


czwartek, 20 grudnia 2018

Ochra

                                  Od bardzo, bardzo dawna myślałam o odwiedzeniu Roussillon. 
                                 Ale to co zobaczyliśmy na miejscu, przerosło moje oczekiwania...
                                     Wchodzi się do ochrowej krainy i nie ma się ochoty wyjść!
                      Znana człowiekowi od tysięcy lat, używana do barwienia ciała i ceramiki-ochra,
                                               to zwietrzała skała, bogata w związki żelaza.
                                          Niezwykłe uczucie, "brodzić" w takim pomarańczu...





 
 




   










                                                                    Miasteczko, również w tej kolorystyce.


 


 



 













                               Jeśli będziecie kiedyś w Prowansji, pamiętajcie, że oprócz lawendy, warto
                                                                   zobaczyć ochrowe wzgórza.




                                             Kilka dni spędziliśmy w dobrze nam znanym Port Leucate. 
                                  To już Langwedocja. Cudowne plaże, ciepłe morze, piękny jachtowy port.


  




                                W drodze na plażę, nad głową rozpościerają się parasole z oleandrów.

 



                                                      Wieczorami plaże bywają puste.  I to lubimy bardzo!





 






                        A jak ma się dość plażowania, to można wyskoczyć na kawę i książkę do Leucate.












 

                           Ps. Żeby nie było, że zrobiliśmy zdjęcia mimo zakazu fotografowania. Kupiliśmy
                                                      po drobiazgu i poprosiliśmy o pozwolenie;)



                                              Kochani, dziękuję za wszystkie Wasze komentarze:)
                        Bardzo, bardzo mnie cieszą. Święta za kilka dni. Może jeszcze zdążę z życzeniami;)




czwartek, 6 grudnia 2018

Coś na grudniowe , krótkie dni

                         Zapraszam do krainy lawendy i słońca. Prowansja na taki szary dzień-jak znalazł:)





 












                                                 Od dawna marzyła się nam wycieczka do Luberon. 
                        Opisany przez pewnego Anglika, w kilku książkach, stał się  nadzwyczaj popularny.
                                    Do tego stopnia, że pan autor, wyprowadził się ze wsi, w której mieszkał.
                                                           Bo był nękany odwiedzinami rodaków;)
                Piękny , górski region, ze swoistym mikroklimatem, cudownymi widokami, nie zawiódł
                                                                   naszych oczekiwań.
                                             Staraliśmy się wybierać miejsca mniej zatłoczone.
                      Nie sposób jednak pominąć opactwa Notre Dame de Senanque. Otoczone polami
                                                                  lawendy, wzbudza zachwyt.







                                    Luberon, to miasteczka na skałach, z maleńkimi uliczkami, zakamarkami,
                                                                        czekającymi na odkrycie.












 




 





















 
                                             Zamki i opactwa -tych również w tym regionie nie brakuje.
                                                                            Migawki z Lagrasse.





 












 




 













                                          Ale ja czekałam na coś innego...o czym w następnym poście.