czyli przemiana pokoju:)
W naszym pokoju gościnnym, który jest także biurem, najpierw było pastelowo.
Na ścianach pudrowy róż, do tego szarości i biel.
Potem zrobiło się graficznie, w czerni i bieli.
Cały czas miałam podskórne wrażenie, że to nie to.
Męczył mnie ten porządek i brak szaleństwa.
I nagle, w ciągu kilku godzin, pokój dostał rumieńców.
A to dopiero początek zmian:) Czuję, jak mi przybywa energii:)
To zdumiewjące, że większość rzeczy, które brały udział w tej przemianie, miałam
w szufladach, na strychu, tak jakby czekały na swój czas.
Wy też miewacie takie chwile, że musicie coś zmienić, już , natychmiast??