Od dawna marzyła się nam wycieczka do Luberon.
Opisany przez pewnego Anglika, w kilku książkach, stał się nadzwyczaj popularny.
Do tego stopnia, że pan autor, wyprowadził się ze wsi, w której mieszkał.
Bo był nękany odwiedzinami rodaków;)
Piękny , górski region, ze swoistym mikroklimatem, cudownymi widokami, nie zawiódł
naszych oczekiwań.
Staraliśmy się wybierać miejsca mniej zatłoczone.
Nie sposób jednak pominąć opactwa Notre Dame de Senanque. Otoczone polami
lawendy, wzbudza zachwyt.
Luberon, to miasteczka na skałach, z maleńkimi uliczkami, zakamarkami,
czekającymi na odkrycie.
Zamki i opactwa -tych również w tym regionie nie brakuje.
Migawki z Lagrasse.
Ale ja czekałam na coś innego...o czym w następnym poście.