czwartek, 6 grudnia 2018

Coś na grudniowe , krótkie dni

                         Zapraszam do krainy lawendy i słońca. Prowansja na taki szary dzień-jak znalazł:)





 












                                                 Od dawna marzyła się nam wycieczka do Luberon. 
                        Opisany przez pewnego Anglika, w kilku książkach, stał się  nadzwyczaj popularny.
                                    Do tego stopnia, że pan autor, wyprowadził się ze wsi, w której mieszkał.
                                                           Bo był nękany odwiedzinami rodaków;)
                Piękny , górski region, ze swoistym mikroklimatem, cudownymi widokami, nie zawiódł
                                                                   naszych oczekiwań.
                                             Staraliśmy się wybierać miejsca mniej zatłoczone.
                      Nie sposób jednak pominąć opactwa Notre Dame de Senanque. Otoczone polami
                                                                  lawendy, wzbudza zachwyt.







                                    Luberon, to miasteczka na skałach, z maleńkimi uliczkami, zakamarkami,
                                                                        czekającymi na odkrycie.












 




 





















 
                                             Zamki i opactwa -tych również w tym regionie nie brakuje.
                                                                            Migawki z Lagrasse.





 












 




 













                                          Ale ja czekałam na coś innego...o czym w następnym poście.


17 komentarzy:

  1. Lawenda .... uwielbiam :)
    Takie widoki również.
    Przypominają o lecie i podróżach, gdzieś tam, daleko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lidia, to milo mi, ze post na chwilke Cie przeniosl w letnie klimaty:)

      Usuń
  2. Twój post i zdjęcia to dla mnie chwilka pełna słońca :-). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak cudnie, a przecież tak prosto,jak sie przyjrzeć szczegółom.Sciany udekorowane tymi donicami/wazonami - owadami ,niecodzienne:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kasiu, jak bardzo dziękuję za ten post. Poczułam znowu to ciepło, te kolory, tę magię. W Luberon nie byłam, ale wszystko przede mną, Już czekam na kolejną relację. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniałe widoki. Podoba mi się kącik odpoczynkowy ze starym wózkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. super miejsce , lubie takie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozmarzyłam się na całego. Moje marzenie, miejsce dla mnie idealne. Wspaniałe zdjęcia, cudowny klimat. Czekam na dalszą część. Poczułam się radośniejsza, za co dziękuję. Jeszcze raz zatopię się w te zdjęcia. :)

    Pozdrawiam bardzo serdecznie. :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Prowansja jak dla mnie , to najpiękniejszy region Francji. Piękne zdjęcia . Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Idealny wpis na grudniową szarość. Zaraz cieplej i weselej na sercu :) Dzięki, Kasiu!

    OdpowiedzUsuń
  10. Pięknie tam:))))))))))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  11. Piekne miejsce i cudowna lawenda, zapach chyba mocny przy takim polu. Ja bardzo lubie lato, ale tez uwielbiam zime, jestem zimowa dziewczyna :) pozdrawiam An

    OdpowiedzUsuń
  12. Och! Jak pięknie... a jeszcze to co mam za oknem wzmacnia piękno tych zdjęć :) Bardzo Ci dziękuję :D

    OdpowiedzUsuń
  13. O Mójezu, jak tam cudnie! A książki Petera to mam chyba wszystkie :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Sercem jestem tam, choć ciałem tu..... Przepiękne miejsca, śliczne zdjęcia. To taki skrawek Raju.
    Zdrowych, wesołych Świąt

    OdpowiedzUsuń
  15. Każde zdjęcie to jak pocztówka. Tak tam pięknie.

    OdpowiedzUsuń