Czerwiec, jest taki obfity w kolory, smaki i zapachy:)
Ten miesiąc, ma dla mnie zapach jaśminu...
Do tego obfitował w spotkania.
Przelecieliśmy przez Polskę, w ekspresowym tempie, znajdując
na szczęście czas na rozmowy z bliskimi nam ludźmi.
Byliśmy u tych co mają psy, koty, albo i koty i psy;)
Było i wesoło i nostalgicznie, piliśmy wódke za tych co już wędrują
po niebieskich manowcach, ech..
Kochani Przyjaciele, dziękuję, że jesteście!!
A zgadnie ktoś, gdzie nas poniosło?
Przydarzył się nam nawet koncert flamenco.
Gorrrrąco było.
Byłam gościem w domu charakternych devonków.
I przemiłych piesków:)
A teraz odpoczywam na moim tarasie.
Podziwiając-hortensje.
I jak pewnie zgadliście byliśmy we Wrocławiu, Katowicach, Warszawie.
To niesłychane, jak dynamicznie rozwijają się te miasta.
Ps. trzymajcie kciuki za maturzystkę. Jeszcze trzy przedmioty do zdania.
Dziękuję:)))