piątek, 6 grudnia 2019

Czy mnie jeszcze pamiętasz?

                                                            Chciałoby się zaśpiewać.
              Jeśli ktoś pamięta, to dziękuję:) Muszę odszukać w pamięci podróż, o której być miało...
          Mieszkamy blisko szwajcarskiej granicy. I czasem wyskakujemy do Szwajcarii, na jeden dzień.
                           Tym razem padło na stolicę- Berno, w którym bylismy wiele lat temu.
                                      Chcieliśmy sprawdzić, czy nadal nam się to miasto podoba.
                                                               I wyszło na to, że tak:)))

















































                                        I wyszedł mi post na Mikołajki(a zaczęłam pisać w listopadzie).
                                                           Gorąco zaglądających tu-pozdrawiam:)

czwartek, 4 lipca 2019

Pewne spotkanie

                                          zmobilizowało mnie do stworzenia kolejnego posta.
                                    Jestem wzruszona, że ciągle o mnie pamiętacie i tu zaglądacie!
                                                                            Dziękuję!
                                           Macie ochotę na kilka fotek z naszego wyjazdu do Grecji?
                 Sierpień 2018, początek podróży : Saloniki,potem Zagoria, Joannina, Zakynthos, Saloniki.
                     Tym razem zabrał się z nami nasz dorosły syn, który wziął na siebie fuchę kierowcy.


                             A ponieważ lubimy docierać również w miejsca mnie znane, to na początek :
                                                                              Wąwóz Vikos.
                                      To tu biją źródła najpopularniejszej wody mineralnej-Vikos;)
                                                To jeden z najgłębszych na świecie kanionów.
                                                                       Robi ogromne wrażenie!
















                                                       Tu zmierzaliśmy na nocleg, do Mikropapigo. 






                                          Wieczorem na miejscu...Cisza absolutna, niesamowite światło.


 





             Rankiem następnego dnia, poznajemy okolice. Między innymi takie naturalne baseny, pośród
                                                                      niezwykłych formacji skalnych.





 





                                        To pasmo górskie zwane Pindos, tylko Olimpowi ustępuje wielkością.






  
                                          Góry są dzikie, wioski budowane z kamienia, ludzi tu niewielu.




Jedna z wiosek, Monodendri. I tu sie Wam przyznam, że zrobiliśmy wiecej zdjęc telefonem.
Dlatego tak skromnie...









                            Wejście do cerkwii Świetej Paraskewii, gdzie zakupiłam ikonę, z moja patronką. 







       Zachwyciły nas te krajobrazy, spokój, prawie kompletny brak turystów. 
   Może się uda do Zagorii(Zagorohorii) wrócić kiedyś. 






                                          Jeszcze raz Wam dziękuję, za cierpliwość i życzliwość:)
                                             W następnym poście ciąg dalszy greckiej podrózy.