Jesli lubicie wloczyc sie uliczkami sredniowiecznych miast,w ktorych czas sie zatrzymal,
penetrowac groty i jaskinie , podziwiac widoki, jak z lotu ptaka, to Dordonia czeka:)
Wrocilismy wlasnie z kilkudniowej wyprawy tamze i stwierdzamy , ze trzeba
nam tam wrocic, ale na co najmniej dwa tygodnie, bo atrakcje wyskakuja (doslownie),
zza kazdego zakretu:)
Na poczatek - Rocamadour, ktore zasluguje na indywidualnego posta.
Miasteczko, jakby zawieszone na skale, sanktuarium, do ktorego pielgrzymi przybywaja
od setek lat, by zlozyc swe prosby u stop Czarnej Madonny.
Rocamadour przywitalo nas zachodem slonca w rozu i turkusie..
Nie udalo sie nam niestety , zrobic ostrego zdjecia...
Gdy przyjechalismy, to wiekszosc turystow wlasnie stamtad wyjezdzala.
Bylismy tylko my, koty i duch Sw.Amadoura...
??
Rankiem, gdy nie dotarli jeszcze patnicy i turysci..
Zagadkowe jabluszka:)
Te czerwone bannerki informuja, ze Rocamadour obchodzi tysiaclecie
istnienia sanktuarium.
Czarna Madonna
Ostatnie spojrzenie..