środa, 28 października 2015

Do dziesięciu...

                                                                  Plecy mnie bolą , po ogródkowych pracach.
                                                        Ostatnie kwiaty pelargonii, dogorywają w dzbanuszku.
                                                   Nie tak dawno skończyłam malować szafkę nocną. Nie jest to może
                                               miss, pośród tego typu mebli, ale jest pojemna i lubię jej granitowy blat.




























                                                                    
                                                                         A skąd taki tytuł posta?
                                                Liczyłam do dziesięciu i stu dziesięciu, żeby opanować nerwy.
                          Jeden  z domowników, goniąc muchę (a nie był to kot), wywołał katastrofę, w której
                                                         ucierpiało kilka moich ulubionych przedmiotów.
















                                    Różowy kielich pogrążył się niebycie, kryształowa karafka ma utrącony korek,
                                                                 buteleczka pękła-armagedon;)
                                             Wiem, że to tylko-rzeczy, ale były zbierane od lat, wyszukiwane na
                                                                targach staroci, cieszyły oko.




                                                                            Nic to...











44 komentarze:

  1. Ojej przykro mi, ja też tak się przywiązuję do rzeczy:( Może dadzą się jakoś uratować. Życzę Ci Kasiu posklejania przedmiotów i nerwów. Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beatko, czesc posklejalam, czesc niestety -musialam pozegnac.
      Newry juz na szczescie - w porzadku)
      Dziekuje i cieple podrowienia sle)

      Usuń
  2. Zapomniałam zachwycić się szafką! Ostatnio mam takie zapotrzebowanie i szukam czegoś fajnego.
    W kuchni mam takie uchwyty, tylko czerwone!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czerwone, jejku, czy ja je widzialam. Piekne byc musza!
      Hana, ja tu na ciebie czekam, wiesz, i klaomociarnie, takich szafek bez liku.

      Usuń
    2. Mogłaś przeoczyć...
      Kasia, w końcu się zbiorę, zobaczysz!

      Usuń
  3. Jak to, nic to? Zamordowac sprawce, torturowac dlugo i bolesnie i posypywac sola.
    Nie darowalabym! :)))))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Smutek przykryj radościom z tego co zostało. Szafka piękna i ten dekor na niej. : )

    OdpowiedzUsuń
  5. Pewnie, że szkoda ulubionych przedmiotów, ale można też na to spojrzeć tak: jest miejsce na nowe cuda wyszukiwane na tragach staroci. Urocza szafeczka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas na parapecie pelargonie jeszcze nieżle się trzymają , te na schodach już są do wyrzucenia. Szkoda staroci , ale niech to będzie na szczęście i nie trzeba żałować.Masz rację Kasiu nic to. Pozdrawiam ciepło !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moi sasiedzi ciagle maja kaskady pelargonii, to niespotykane o tej porze roku!
      Buziaki Marysiu)

      Usuń
  7. Widzę, że u Ciebie pracy nigdy nie za mało :) A tu w ogródku, a tu malowanie szafki... Zawsze ręce pełne roboty, ale za to dlatego tak u Ciebie pięknie i zadbanie!

    O matko, jedna gonitwa za muchą i tak się skończyła? Szkoda tych wszystkich rzeczy, bo wiem jak bardzo się można do nich przywiązać, ale pamiętaj - to jednak tylko rzeczy. Niedługo pewnie będzie można powspominać całą tę sytuację z uśmiechem na ustach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem w co rece wlozyc:)) I dobrze, nie mysle o glupotach:)
      Juz sie tego smieje)))

      Usuń
  8. La table de chevet est très jolie, repeinte. Le couvercle aux violettes peut peut-être être recollé car il n'est qu'en deux morceaux.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Merci Magali,
      oui, je déjà recolle cette couvercle.
      Bisous.

      Usuń
  9. Ta myśl, że to tylko za muchę, bo inny powód, jakoś by usprawiedliwiał może, szkoda.
    Ta szafeczka fajna jest :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie, najbardziej mnie zdenerwowalo to, ze ten ktos nie pomyslal o konsekwencjach tego latania ze scierka.

      Usuń
  10. Rozumiem Cię doskonale! Na pociechę powiem Ci, że szkło i porcelana tłuką się na szczęście!
    Uchwyt przy ślicznej szafeczce jest cudny!
    Buźka! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I niech tak bedzie, ze na szczescie Zosienko!:)

      Usuń
  11. Ooo, ja tez przezywam takie wypadki, choć to tylko rzeczy ;-) co sie da to sklejam
    Lawendowa podusia cudna
    Moje plecy też kiepskie , pesel chyba ;-)
    Uściski Katarzynko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pesel na pewno..Sama sie sobie dziwie, ze sie tak szybko mecze..
      Odpocznij czasem:))
      Buziole:)

      Usuń
  12. Wiem co to ból pleców... my jeszcze nie skończyliśmy porządków w ogrodzie bo dzielimy ja na dwa weekendy. Więc wszystko teraz poczeka do połowy listopada bo najbliższe dwa weekendy wyjazdowe. Szkoda Twoich skarbów :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas tez prace sie przeciagna..Poza tym sucho jest, i tridno sie kopie, a chcemy hortensje z donicy do gruntu wsadzic.
      Cebulki posadzilam wczoraj, uff.

      Ano troche szkoda:(

      Usuń
  13. jak szkoda , szafka cusna ,a jaka tez piekna foletowa podusia ;) i taca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuej,masz oko do szczegolow)) Usciski)

      Usuń
  14. Fajnie ta szafka wyszła, myślałam, że będzie niebieska :) Wiem, że szkoda nam każdego zdobytego drobiazgu ale dobrze, że to napisałaś - to tylko rzeczy. Kupisz coś nowego i też będzie cieszyć oczy.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No oczywiscuie, ze powinna byc niebieska:))))
      Buziaki)

      Usuń
  15. O rany! Chciał dobrze, a wyszło jak wyszło. Piękny bukiecik na stole :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrymi checiami..itd;)
      Bukiecik ostatni, ale rzeczywiscie w popoludniowym swietle-sam swiecil)

      Usuń
  16. No chyba jednak "nic to" i dalej szalec po jarmarkach staroci, na dodatek z czystym sumieniem, no bo trzeba zbicie czyms zastapic...przypomnialo mi sie,ze kiedys w czasie naszej nieobecnosci w Andach, jakis zlodziej sie zakradl i wywiozlz domu wszystko...kiedy to zobaczylam nic innego mi nie pozostalo, tylko powiedzec...ale fajnie, moge zaczac od nowa.
    Ladna nocna szafka, zupelnie niezwykla...sciskam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grazynko,
      wspolczuje, bo swiadomosc, ze ktos byl w domu, i nie mial dobrych imtencji-przeraza mnie. Moje to drobiazgi, masz racje , zaczne od nowa:)))
      Sciskam Cie tez!

      Usuń
  17. Jest mi bardzo przykro, że ktoś nie miał wyobraźni, co może się stać, gdy gonił muchę wśród Twoich ślicznych zbiorów.Trudno, co się stało, to się nie odstanie . Nie masz wyjścia musisz zbiory uzupełnić :). U mnie w ogródku najwięcej jest opadłych liści, kwiatków już brak. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brak wyobrazni, to cechuje wielu mezczyzn. Niestety.
      U nas bardzo listopadowo, liscie leca, a kwiatki musze juz jednak powyrywac, bo juz nie stroja..
      Serdecznosci)

      Usuń
  18. Szkoda pięknych przedmiotów:(((ale miejmy nadzieję że to na szczęście:)))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby, bo ostatnio, troche mamy pod gorke;)
      Buziaki Reniu)

      Usuń
  19. Podziwiam Cię. Temu komuś nie oberwało się ściereczką?
    Współczuję, bo ja przywiązuję się do pewnych rzeczy.
    Pozdrawiam serdecznie:)*

    OdpowiedzUsuń
  20. faktycznie szkoda tych skarbów, ale jak napisałaś to są przedmioty. A jaka ładna szafeczka i szydełkowa poduszka...:)

    OdpowiedzUsuń