Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lato. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lato. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 grudnia 2018

Ochra

                                  Od bardzo, bardzo dawna myślałam o odwiedzeniu Roussillon. 
                                 Ale to co zobaczyliśmy na miejscu, przerosło moje oczekiwania...
                                     Wchodzi się do ochrowej krainy i nie ma się ochoty wyjść!
                      Znana człowiekowi od tysięcy lat, używana do barwienia ciała i ceramiki-ochra,
                                               to zwietrzała skała, bogata w związki żelaza.
                                          Niezwykłe uczucie, "brodzić" w takim pomarańczu...





 
 




   










                                                                    Miasteczko, również w tej kolorystyce.


 


 



 













                               Jeśli będziecie kiedyś w Prowansji, pamiętajcie, że oprócz lawendy, warto
                                                                   zobaczyć ochrowe wzgórza.




                                             Kilka dni spędziliśmy w dobrze nam znanym Port Leucate. 
                                  To już Langwedocja. Cudowne plaże, ciepłe morze, piękny jachtowy port.


  




                                W drodze na plażę, nad głową rozpościerają się parasole z oleandrów.

 



                                                      Wieczorami plaże bywają puste.  I to lubimy bardzo!





 






                        A jak ma się dość plażowania, to można wyskoczyć na kawę i książkę do Leucate.












 

                           Ps. Żeby nie było, że zrobiliśmy zdjęcia mimo zakazu fotografowania. Kupiliśmy
                                                      po drobiazgu i poprosiliśmy o pozwolenie;)



                                              Kochani, dziękuję za wszystkie Wasze komentarze:)
                        Bardzo, bardzo mnie cieszą. Święta za kilka dni. Może jeszcze zdążę z życzeniami;)




czwartek, 6 grudnia 2018

Coś na grudniowe , krótkie dni

                         Zapraszam do krainy lawendy i słońca. Prowansja na taki szary dzień-jak znalazł:)





 












                                                 Od dawna marzyła się nam wycieczka do Luberon. 
                        Opisany przez pewnego Anglika, w kilku książkach, stał się  nadzwyczaj popularny.
                                    Do tego stopnia, że pan autor, wyprowadził się ze wsi, w której mieszkał.
                                                           Bo był nękany odwiedzinami rodaków;)
                Piękny , górski region, ze swoistym mikroklimatem, cudownymi widokami, nie zawiódł
                                                                   naszych oczekiwań.
                                             Staraliśmy się wybierać miejsca mniej zatłoczone.
                      Nie sposób jednak pominąć opactwa Notre Dame de Senanque. Otoczone polami
                                                                  lawendy, wzbudza zachwyt.







                                    Luberon, to miasteczka na skałach, z maleńkimi uliczkami, zakamarkami,
                                                                        czekającymi na odkrycie.












 




 





















 
                                             Zamki i opactwa -tych również w tym regionie nie brakuje.
                                                                            Migawki z Lagrasse.





 












 




 













                                          Ale ja czekałam na coś innego...o czym w następnym poście.


środa, 24 października 2018

Zaczarowana Jura

                                Jakieś 250 km od Alzacji, czyli trzy godziny jazdy i siup.Jesteśmy na Jurze.
                                      Francuskiej, nie tej ze Szlakiem Orlich Gniazd, który uwielbiam!
                                    Są tu, podobnie , jak u nas, skałki wapienne, zamki, lasy, wodospady.
                                                               I umiarkowana liczba turystów.
                                            Jura słynie ze świetnej kuchni, win i doskonałych serów.
                                                          Stąd pochodzi mój ulubiony Comte.
                  Zaczęliśmy naszą wycieczkę od wodospadów, nazywanych tu Cascades du Herissonne.
                      Potem zatrzymaliśmy się w zawieszonym na skałach miasteczku-Chateu Chalon.
                                               Jura jest dla mnie wytchnieniem od Alzacji.
                            Wiecej tu prawdziwych lasów, szerokich widoków, pustych szlaków.












 





 





 








 




 





 







  








 












                                 Następny dzien spędziliśmy w przepięknym Baume les Messieurs.
                        Podjechaliśmy do kolejnych kaskad. I udało się nam nawet odwiedzić jaskinię.
                                                     Choć początkowo, nie było jej w planach.
  






 






 














                                                                                      Zdjęcia z jaskini z netu.







 












                             Gdybyście chcieli tu kiedyś przyjechać, możemy polecić restauracje, gdzie
                                  podają bajeczne wprost , pstrągi w sosie kurkowym i inne delicje.