Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Francja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Francja. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 lutego 2020

Zanim skończy się luty...

                                                        wrzucę kilka widoczków z Lyonu i okolicy.
                             Córka studiuje i pracuje w Lyonie, od dwóch lat. Kiedy ją odwiedzamy, mamy
                                       okazję polatać po tym starym i niezwykle pieknym mieście.
                                   Dwie wielkie rzeki Rodan i Saona, schładzają miasto  w gorące dni. 




























                     W odległości kilkunastu kilometrów od miasta, na wzgórzach pokrytych winnicami,
                               miasteczka zbudowane  żółtego kamienia.  Zanurzone w zieleni.
                                                        Pełne kafejek, galerii, małych sklepików.
























 




 






                                              Zdjęcia zrobiliśmy podczas zeszłorocznej Wielkanocy...
                             W tym roku , o ile wyleziemy z ciężkiej grypy, Wielkanoc mamy zamiar spędzić
                                                                        pośród tulipanowych pól.




czwartek, 6 grudnia 2018

Coś na grudniowe , krótkie dni

                         Zapraszam do krainy lawendy i słońca. Prowansja na taki szary dzień-jak znalazł:)





 












                                                 Od dawna marzyła się nam wycieczka do Luberon. 
                        Opisany przez pewnego Anglika, w kilku książkach, stał się  nadzwyczaj popularny.
                                    Do tego stopnia, że pan autor, wyprowadził się ze wsi, w której mieszkał.
                                                           Bo był nękany odwiedzinami rodaków;)
                Piękny , górski region, ze swoistym mikroklimatem, cudownymi widokami, nie zawiódł
                                                                   naszych oczekiwań.
                                             Staraliśmy się wybierać miejsca mniej zatłoczone.
                      Nie sposób jednak pominąć opactwa Notre Dame de Senanque. Otoczone polami
                                                                  lawendy, wzbudza zachwyt.







                                    Luberon, to miasteczka na skałach, z maleńkimi uliczkami, zakamarkami,
                                                                        czekającymi na odkrycie.












 




 





















 
                                             Zamki i opactwa -tych również w tym regionie nie brakuje.
                                                                            Migawki z Lagrasse.





 












 




 













                                          Ale ja czekałam na coś innego...o czym w następnym poście.


środa, 24 października 2018

Zaczarowana Jura

                                Jakieś 250 km od Alzacji, czyli trzy godziny jazdy i siup.Jesteśmy na Jurze.
                                      Francuskiej, nie tej ze Szlakiem Orlich Gniazd, który uwielbiam!
                                    Są tu, podobnie , jak u nas, skałki wapienne, zamki, lasy, wodospady.
                                                               I umiarkowana liczba turystów.
                                            Jura słynie ze świetnej kuchni, win i doskonałych serów.
                                                          Stąd pochodzi mój ulubiony Comte.
                  Zaczęliśmy naszą wycieczkę od wodospadów, nazywanych tu Cascades du Herissonne.
                      Potem zatrzymaliśmy się w zawieszonym na skałach miasteczku-Chateu Chalon.
                                               Jura jest dla mnie wytchnieniem od Alzacji.
                            Wiecej tu prawdziwych lasów, szerokich widoków, pustych szlaków.












 





 





 








 




 





 







  








 












                                 Następny dzien spędziliśmy w przepięknym Baume les Messieurs.
                        Podjechaliśmy do kolejnych kaskad. I udało się nam nawet odwiedzić jaskinię.
                                                     Choć początkowo, nie było jej w planach.
  






 






 














                                                                                      Zdjęcia z jaskini z netu.







 












                             Gdybyście chcieli tu kiedyś przyjechać, możemy polecić restauracje, gdzie
                                  podają bajeczne wprost , pstrągi w sosie kurkowym i inne delicje.




niedziela, 31 lipca 2016

Drinki, opactwa i znowu blask południa

 
                                                 Ponieważ my, jesteśmy ludźmi północy( mam na myśli
                                          mnie i mego męża ) i nie przepadamy za upałami, stosujemy różne
                                                                          strategie przetrwania.   
                                Od tych oczywistych jak kąpiele w morzu, poprzez  zimne drinki, do chłodzenia
                                                                      się w grubych murach opactw.









                                   Tym razem dotarliśmy do dwóch klasztorów , ukrytych w Pirenejach.
                                                  Oba są ważnymi miejscami kultu dla Katalończyków.
                              Leżą w Masywie Canigou, gdzie znajduje się także najbardziej znane opactwo
                                                  St. Martin, do którego jednak nie dojechaliśmy.
                                                                  
                                      Canigou-świętą górę Katalończyków, zostawimy sobie na następny raz.




                                                         Opactwo Serrabona, Dobra Góra z XI wieku.






























                                   
                                              St. Michel de Coxa http://abbaye-cuxa.com/?lang=en
                                                     Z bardzo ciekawą historią, sięgająca IX wieku.
















                                            Do obu opactw można dojechać z małego miasteczka- Prades.
                                  W tutejszym kościele, znajduje się największy barokowy ołtarz we Francji.











                                                                          Zdjęcie z internetu.








                                   Jednym z najlepszych wspomnień z naszego pobytu w tym rejonie Francji,
                                                pozostanie wieczór i nocleg w Vers-Ponte -du -Garde.
                                  Ta malutka miejscowość położona kilka kilometrów od słynnego rzymskiego
                                      akweduktu, zaoferowała nam spokój icudowny wieczór pod gwiazdami.

                                       Dziękujemy Danielowi , właścicielowi tego niezwykłego domu, za jego  
                                                                                  gościnność.
                                             Mieliśmy przyjemnośc nocować w tym  przepięknym domu.
                                           Znacie mnie, wiecie, że to jest to co tygryski lubią najbardziej;)
                                              Starocie, bibeloty, wszystko dobrane ze smakiem. I ...światło.

















 




















                                                              Targ w Vers-Pont-du-Garde.







                                                                 Pięknej niedzieli Wam życzę:)