We wrześniu po raz pierwszy odwiedziłam Londyn. I pomimo moich
obaw, miasto mnie zdobyło;) Miałam jednak
wrażenie, że byłam za krótko i wszystko zwiedzaliśmy w biegu.
Teraz miałam czas. Dużo czasu. Na muzea, parki, kafejki i spotkania.
I pewnie dlatego nie mam wielu zdjęć.
Wolałam patrzeć i chłonąć.
Zapamiętać:)
Widoczek z Trafalgar Square
Ptactwo nad Tamizą (pomiędzy Eaton a Windsorem).
Puby, oczywiście żyją w rytmie Euro.
Koniec czerwca-czas wyprzedaży.
Ale o kulturze się nie zapomina;)
"Frytki w gazecie" przy Tower.
Tym razem dotarłam na Baker Street, by odwiedzić dom Shrelock'a.
Mojego idola sprzed lat.
A tu odwiedzamy miejsce zaczarowane. Peron 9 i 3/4, czekamy w
kolejce , może się uda dojechać do Hogwartu?:)
Stacja Kings Cross.
Jutro zabiorę Was do Wisley Garden's, ktoś chętny?;)